Chwast, którego nie da się przeoczyć, a który można uprawiać jako warzywo – łopian większy
Na pewno pamiętacie go przede wszystkim z dzieciństwa, kiedy wraz z kolegami rzucaliście sobie nawzajem jego suche owoce, które przyczepiały się do ubrań. Dzięki swoim dużym liściom na pewno nigdzie go nie przeoczycie.
Łopian spotykamy raczej na nieużytkach i nasypach lub na brzegach strumieni niż w uprawianym ogrodzie. Jeśli ma wystarczającą ilość wilgoci, łopian osiąga nawet metr wysokości (a nawet więcej). Roślina ma charakterystyczne, duże, sercowate, jasnozielone liście oraz fioletowe kwiaty zebrane w okrągłe kwiatostany. Jej owoce – haczykowate nasiona – po wyschnięciu mocno przyczepiają się do odzieży lub sierści zwierząt i trudno je usunąć.
W kuchniziołowej można wykorzystać młode pędy, ogonki liściowe i korzenie łopianu, ale nie liście, ponieważ są one zbyt gorzkie. Natomiast świeżo wyrosłe, chrupiące pędy i obrane łodygi nadają się jako warzywo do spożycia na surowo lub gotowane na wzór szparagów. Wyśmienitym przysmakiem jest miąższ, który ma delikatny orzechowy smak. Korzenie roślin zbiera się od jesieni pierwszego roku do wiosny drugiego roku. W tym okresie mają jeszcze delikatną konsystencję i można je spożywać na surowo, gotowane lub pieczone.
Znajdują one również zastosowanie w kosmetyce – olej z łopianu stosuje się jako środek do masażu wspomagający porost włosów oraz w przypadku nadmiernego wydzielania sebum. W przypadku problemów z trądzikiem oraz w leczeniu różnych dolegliwości skórnych jako środek leczniczy do stosowania wewnętrznego stosuje się herbatę z łopianu. Można ją również stosować jako środek moczopędny w chorobach nerek.
Oprócz „chwastowego” łopianu istnieje jeszcze jedna odmiana – jadalny łopian większy, który botanicy określają łacińską nazwą Arctium lappa, a pod nazwą Gobo znają go mieszkańcy całego imperium wyspiarskiego Japonii, gdzie jest bardzo popularnym warzywem. Jego jadalną częścią jest korzeń, który jest smukły, mięsisty, podobny do marchwi, może osiągać długość do 120 cm i mieć średnicę od 3 do 4 cm. Na powierzchni jest brązowy, a wewnątrz ma biały miąższ; smak przypominapasternak lub czarny korzeń. W Japonii korzenie Gobo są nawet suszone, mielone na proszek i dodawane do potraw. Można go uprawiać również u nas; preferuje głęboką glebę bogatą w próchnicę i azot. Nasiona wysiewamy wczesną wiosną lub o dowolnej porze roku. Gdy korzeń osiągnie grubość ołówka, nadaje się do spożycia. Jest mrozoodporny, można go więc spożywać przez całą zimę, ale ponieważ zimą trudno jest go wykopać z zamarzniętej gleby, dobrze jest wykopać korzenie wraz z bryłą gleby odpowiednio wcześnie, oddzielić liście i przechowywać je w pomieszczeniu chronionym przed mrozem.
Przechowywane korzenie należy utrzymywać w stanie lekko wilgotnym, aby nie wyschły. Wyschnięte korzenie nie nadają się do bezpośredniego spożycia, chociaż wysychanie nie zmienia zawartości substancji odżywczych. Korzeń wykorzystuje się w kuchni w postaci gotowanej, smażonej, marynowanej, suszonej oraz zmielonej na proszek. Najlepszy do spożycia jest świeżo zebrany, oczyszczony i umyty korzeń jednoroczny, starty na chleb z masłem lub inną pastą do smarowania – w ten sposób najlepiej wykorzystuje się wysoką zawartość polisacharydu inuliny, który znajduje się w korzeniach. Ze względu na tę zawartość jest idealny dla diabetyków. W medycynie tradycyjnej Gobo stosuje się w leczeniu zaburzeń żołądkowo-jelitowych, ropni, bólów stawów, dolegliwości układu moczowego i chorób układu oddechowego, a także w detoksykacji i oczyszczaniu organizmu; stymuluje również regenerację komórek.
Szafran
Krokusy
Tulipany